CO JEDEN ROK PŁACI, TO DRUGI ROK TRACI – czyli do czego potrzebne są nam Rady Dydaktyczne?
Czołem Fuksi, Żacy i Bakałarze!
Spośród wszystkich ciał kolegialnych wybieranych w wyborach samorządowych uważam, że najważniejszą w kontekście codziennego funkcjonowania przeciętnego studenciaka jest mimo wszystko Rada Dydaktyczna (RD).
O ile RSS oferuje największy poziom bezpośredniego wpływu pojedynczego radnego na podejmowane decyzje, a Parlament Studentów UW ma do dyspozycji własny (i do tego niemały) budżet, tak to właśnie decyzje Rady Dydaktycznej są dla nas na co dzień najbardziej odczuwalne.
Dlaczego? Są dwa zasadnicze powody.
1. Kto i czego Cię uczy: jakość zajęć
Jeśli mieliście kiedykolwiek obowiązkowy przedmiot, który niemiłosiernie się Wam dłużył i był nudny jak flaki z olejem – to właśnie decyzje RD (bądź, co bardziej prawdopodobne, ich brak) mogły w sporej mierze o tym przesądzić.
Rada Dydaktyczna w największym stopniu odpowiada za kwestie nauczania:
- wyznacza obsadę zajęć i odpowiednich prowadzących,
- uchwala zmiany w programach studiów,
- ocenia wykonanie zajęć przez poszczególnych wykładowców.
Do realizacji tego ostatniego zadania służą m.in. ankiety ewaluacyjne. Z tego, co powiedziała naszemu koledze jedna z prodziekanek, cieszą się one niewiele większą popularnością niż samo głosowanie w wyborach samorządowych (czyt. wypełnia je zdecydowana mniejszość, a ci, którzy to robią, rzadko wnioskują o konkretne zmiany).
Jeśli jakiś przedmiot był dla Was wydarzeniem ekstremalnym i uważacie, że nikt więcej nie powinien przez to przechodzić, a samo wypełnienie ankiety to za mało – warto zagadać do któregoś z radnych w RD. Albo, co jeszcze lepsze: samemu takowym zostać.
2. Ceny warunków: uderzenie prosto w portfel
Nawet jeśli jesteście skrajnie cynicznie nastawieni do studiowania i traktujecie to w kategoriach: „byleby przeżyć, byleby zdać te studia i byleby mieć ten dyplom”, istnieje znacznie bardziej bezpośredni powód, by zainteresować się RD.
To właśnie Rady Dydaktyczne odpowiadają za stawki opłat za powtarzanie przedmiotów (tzw. warunki).
O ile są jednostki dydaktyczne, których cenniki są umiarkowane, stałe i przewidywalne – pokroju Wydziału Socjologii, z którego wywodzi się spora część naszego stowarzyszenia – tak są też jednostki, które nie mają żadnych oporów przed drenowaniem kieszeni studentów.
Case study: Wydział Prawa i Administracji UW
WPiA UW może pochwalić się posiadaniem RD z proporcjonalnie największą liczbą radnych-studentów: 15 na 40 mandatów (37%), czyli znacznie powyżej ustawowego minimum 25%.
Mogłoby się wydawać, że studenci mają tam silny głos. Tymczasem od roku akademickiego 2023/2024 WPiA ma drugą najwyższą cenę warunków na całym Uniwersytecie Warszawskim:
- 35 zł za pojedynczą godzinę zajęć,
- czyli ponad 1050 zł za bazowy przedmiot 30-godzinny.
Ile wynosiła stawka przed tą zmianą? Zaledwie 12 zł za godzinę (360 zł za 30-godzinny przedmiot). Krótko mówiąc: w ciągu jednego roku akademickiego cena powtarzania przedmiotu wzrosła niemal trzykrotnie.
Arytmetyka głosowania: jak do tego doszło?
Niestety nie dokopaliśmy się do imiennego protokołu z tego głosowania, ale prosta arytmetyka pokazuje dwie równie niepokojące możliwości:
- Wszyscy wykładowcy – bez choćby trzech głosów sprzeciwu – przepchnęli podwyżkę samodzielnie, wbrew reprezentacji studenckiej.
- Część radnych studenckich się wykruszyła i nie zdołała stworzyć bloku blokującego podwyżki wraz z ledwie pięciorgiem wykładowców czy doktorantów.
W obu przypadkach nie wystawia to najlepszego świadectwa osobom zasiadającym w radzie.
Dlaczego ktokolwiek ze studentów miałby na to pozwolić?
Prawo nie działa wstecz (lex retro non agit). Rozpoczynając studia i podpisując umowę z uczelnią, obowiązuje Was cennik z roku, w którym rozpoczęliście naukę. Starsze roczniki płacą zatem według dawnych stawek, a drastyczne koszty ponoszą nowo przyjęci żacy.
Krótko mówiąc: wszystko o Was bez Was. O cenie powtarzania przedmiotów decydują osoby, które w większości pozostają anonimowe i same nie mają nic do stracenia na tak radykalnych podwyżkach.
Podsumowanie
Jeśli zależy Wam na utrzymaniu przyzwoitego poziomu nauczania na Waszym kierunku – albo po prostu na tym, by nikt bezkarnie nie windował opłat za studia – idźcie na tegoroczne wybory samorządowe i oddajcie świadomy głos. Apelujemy zwłaszcza do studentów wspomnianego WPiA.
Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o tej sytuacji. Jeśli ten tekst dał Wam do myślenia – podajcie go dalej swoim znajomym!
Serwus!